Kontakt

      Szkoła Podstawowowa im. Arkadego Fiedlera w Bytyniu 64-542 Bytyń

      061 2918700

      sp@bytyn.pl

      Prezentacja o szkole

      Zapraszamy do obejrzenia prezentacji o szkole

      Link do prezentacji

      Nocne zwiady

      30-10-2014

      Nocowanie kl. 6

      W noc z 24 na 25 października 2014 roku budynek Szkoły Podstawowej w Bytyniu został zajęty przez dwa oddziały ochotników pod naczelnym dowództwem generała Mirosława Klaka (pseudonim Dyrektor). Pierwszy z nich – oddział „Uśmiechniętych szóstaków” – dowodzony był przez półkownika Łukasza Dorocinkowskiego (pseudonim Wuefista), a drugi – „Zakręconych krejzolek” – przez półkownik Joannę Minta (pseudonim Matematyczka). Budynek szkoły ma bardzo bogatą historię i jest miejscem strategicznym dla wsi, w szczególności ze względu na kulturę i sztukę miejscową, więc zajęto go w pierwszej kolejności (w sąsiednim budynku zamieszkuje ponoć rzeźbiarz i kolędnik w jednym, który na całe szczęście zdążył opuścić mieszkanie i widziany był przez miejscową ludność kiedy w czerwonej czapce z białym futerkiem wyruszył na pielgrzymkę w poszukiwaniu świętego Mikołaja). Osoby zastane jeszcze w budynku poddały go bez walki, za co pozwolono im wrócić do swoich domów.

      W pierwszej kolejności żołnierze rozlokowali się w budynku. Dowództwo – w pokoju nauczycielskim i sekretariacie, gdyż był tam dostęp do mediów i większa ilość zamków
      w drzwiach, co dawało dodatkową ochronę dla zdobytego prowiantu. Oddziały swoje bagaże złożyły w sali znajdującej najbliżej schodów, by w razie konieczności ewakuacji zabrać je niejako „po drodze”, natomiast stanowiska sypialne rozłożone zostały w holu głównym. Następnie dowódcy oddziałów udali się do sztabu głównego, natomiast ich członkowie wraz z generałem zabrali wszelaką dostępną broń (miotły, grabie, łopaty) i udali się na pobliski cmentarz. Zgrabili wszystkie liście z głównych alei na teren, gdzie były jeszcze wolne miejsca i – nie mogąc wykopać grobów w zamarzniętej ziemi – przysypali poległych w walce przyjaciół liśćmi.

      Gdy wrócili – utrudzeni pracą – rozpalili za budynkiem szkoły ognisko (żeby było niewidoczne dla wroga) i upiekli uszykowane im przez matki na drogę kiełbasy, z takim trudem zdobyte… Najedzeni, po odśpiewaniu kilku pieśni patriotycznych, rozdzielili się  i jeden z oddziałów udał się na zwiady w ciemną noc, podczas gdy drugi pełnił straż w okolicy zajętego budynku.

      Późną nocą, gdy generał udał się na spoczynek, członkowie obu oddziałów wraz z przywódcami obejrzeli kilka filmów szkoleniowych oraz śpiewali pieśni o charakterze patriotycznym do bladego świtu. Gdy niektórzy z nich – wyczerpani walką – posnęli, miejscowe kobiety namalowały im na twarzach serca, jako symbol wdzięczności za poświęcenie i odwagę.

      O poranku, po wspólnym śniadaniu posprzątali budynek, przekazali klucze generałowi i udali się na przepustkę do swoich rodzinJ

      Pod tym wojennym opowiadaniem kryje się jednak coś ważnego i poważniejszego.
      A mianowicie, prócz szkolnej akcji sprzątania i zgrabienia cmentarza z jesiennych liści przed dniem Wszystkich Świętych, tegoroczne pierwsze nocowanie klasy VI i koła twórczości odbyło się pod hasłem: „Nie palę, nie piję i nie biorę, bo… mam przyjaciół, swoją wiarę, pasje i cele!”

      Oprócz otwartej dyskusji na temat używek (papierosy, alkohol, dopalacze i narkotyki) i ich szkodliwości, nauczyciele prowadzący chcieli pokazać swoim podopiecznym alternatywę, którą może być religia i wspólnota w wierze, przyjaźń i wspólne spędzanie czasu, sport, pasje, np. twórcze realizowanie się poprzez sztukę (w tym wypadku papieroplastykę) oraz stawianie sobie w życiu realnych do osiągnięcia celów – nie za małych, ale i nie za wysokich, by poprzez pracę nad sobą i rozwój, można było po nie sięgnąć. Staraliśmy się też pokazać, że ten „upierdliwy i wiecznie czepiający się dorosły” np. rodzic, nauczyciel, pedagog, psycholog czy sąsiad, to w większości przypadków osoby, którym na nich zależy, które poprzez te niewygodne dla młodzieży zachowania stara się zaszczepić w nich swoje wartości, poszanowanie do drugiego człowieka i życia w ogóle, stara się przygotować ich do dorosłości w sposób, który w danym momencie wydaje się słuszny.

      Myślę, że spotkanie było bardzo owocne i twórcze, że otworzyło młodym ludziom oczy na siebie, swoje możliwości i pokazało, że nie trzeba mieć góry pieniędzy, by móc się realizować i zostać „kimś” bez wspomagania. A jeśli w danym momencie stwierdzą, że jednak na chwilę chcą uciec od problemów, to nie koniecznie musi to być ucieczka w używki.

       

      Joanna Minta